Rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza
 Oceń wpis
   

96 rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza 

Recenzja
 Oceń wpis
   

Powieść przygodowa, której akcja rozgrywa się w okresie bitwy pod Grunwaldem.

 

„Burzliwe lata” to klasyczna powieść historyczna. Przenosi czytelnika na ziemie polskie początku XV wieku. Okres przełomowy w dziejach Polski. W czas panowania króla Władysława Jagiełły.

Od kilkudziesięciu lat na ziemiach polskich Zakon Krzyżacki sieje niepokój. Jego poddani są bezprawnie napadani, grabieni i mordowani. W roku 1404 Problem spiętrzył się do poziomu, który wymaga zdecydowanej interwencji króla.

Książka rozpoczyna się od sejmiku w Krakowie, na którym ma pojawić się sam król. Przybywają tam, po podróży pełnej przygód i starć z Krzyżakami, główni bohaterowie książki - imć Zembrzuski, dowódca oddziału zbrojnych, eskortujących pana Kalesantego herbu Działosza. Pragną postawić przed oblicze Jagiełły, pojmanego jeńca krzyżackiego Zygfryda, by udowodnić, iż to właśnie zakonnicy w białych płaszczach z czarnym krzyżem są sprawcami rozbojów i niepokojów na ziemiach Korony i Litwy.

Tak zaczyna się ta niezwykle ciekawa powieść. Bogata w intrygi, opisy bitew i starć, ale i wciągająca czytelnika wspaniale wplecionymi wątkami miłosnymi i niezwykle plastycznymi opisami przyrody. Znaczącą wartością „Burzliwych lat” jest wierne trzymanie się prawdy historycznej, którą autor pieczołowicie odtwarza na kartach swej książki.

Losy Krzyżaków na ziemiach polskich są znane wszystkim, lecz w odbiorze tej powieści ów fakt nie stanowi żadnej przeszkody. Autor dołożył starań by znany okres w dziejach przedstawić w sposób nietuzinkowy i intrygujący. Czytelnika zachęca niezwykle mistrzowsko dozowana dramaturgia oraz wciągająca, dynamiczna akcja. Wszyscy miłośnicy historii i przygód będą usatysfakcjonowani.

Gdzie zaprowadzi bohaterów książki walka z zakonem krzyżackim, do jakich heroicznych czynów będą zmuszeni by przeciwstawić się podstępom wroga, jakich poświęceń będzie wymagała miłość ojczyzny, honor i wierność? Tego właśnie dowiemy się z kart „Burzliwych lat” Henryka Longina Rogowskiego.

Wydawnictwo Liber Novus

Więcej informacji o książce na stronie:
http://www.libernovus.pl/ksiazki/burzliwe-lata"

Adres http://www.libernovus.pl/ksiazki/burzliwe-lata

 

 

Komentarze (0)
Targi Książki W-wa 2010
 Oceń wpis
   

 

Niespodzianka świąteczna  http://henrykrogowski.blog.onet.pl

Komentarze (0)
Rocznica śmierci
 Oceń wpis
   

 Mamo

 Matko nasza  to kilka lat, a zda się że wieki

smutek nam przyniosło odejście Twoje

Widziałem jak walczyłeś nim zamknęłaś powieki,

pozostawiając w moim życiu jedynie znoje.

Bo, gdy przyjdzie mi iść koło domu Twego

gdzie byłaś żyłaś otwierałaś mi drzwi swoje.

Teraz już nie mam pożalić się komu

i stąd te moje nieustanne znoje.

Ciężko mi bez Ciebie

wspomnienie powraca

nie mam podpowiedzi co czynić mi trzeba.

Czasem dla Matki Boskiej piszę wiersze

a jest to praca

by Ci Matka Boska

uchyliła nieba.

Komentarze (0)
Informacja o moich książkach i...
 Oceń wpis
   

Na stronie wydawnictwa STRONA SZTUKI: www.stronasztuki.pl

można poczytać fragmenty, lub zakupić moją prozę i poezję.

Na stronie wydawnictwa LIBER NOVUS można posłuchać książki Burzliwe Lata

z płyty CD, czyta aktor. 

Autor Henryk Longin Rogowski

ELIZABETH Passion

http://www.elizabethpassion.com/ -

piękno na nową drogę życia...

Komentarze (0)
Pytania
 Oceń wpis
   

 

Komentarze (0)
Hołd
 Oceń wpis
   

 

Komentarze (0)
Dla małej damy
 Oceń wpis
   

 

Komentarze (0)
Wiersz animacja
 Oceń wpis
   

 

Komentarze (0)
Ty
 Oceń wpis
   

 

Komentarze (0)
Wiersz na rocznicę
 Oceń wpis
   

 

Komentarze (0)
Księżycowa noc
 Oceń wpis
   

Mówisz do mnie... miłości moja... noc spokojna, cicha
Księżyc jeszcze senny, patrzy na nas leniwie,
Resztki nocy ze srebrzystego spija kielicha
Wiesz, wcale się jemu nie dziwie.

Nie mów już nic... bo usta Ci drżą
Nie rzucaj słów, bo raz rzucone słowo,
zostanie w myślach, a dźwięk jego pusty,
dochodzi do mnie w tę noc księżycową.

Nie mów już nic... nie głaszcz mnie po twarzy
Spójrz w siebie, czy widzisz senne morze?
Podaruj mi tak naprawdę serca Twego bicie
A ja uniosę je w przestworze.

Nie mów już nic... bo mówisz smutnie
Chcesz, abym coś wiedział, żądza tobą pała
Popatrz księżyc... zawieszę dla Ciebie jak lutnię
Byś życia, wrzasku, ciszy, już się nigdy nie bała. 

Nie mów już nic... to Twoja tajemnica
Co znów, słyszę Twe żałosne łkanie,
Płaczesz nie bojąc się wzroku księżyca
przecież wiesz, że jemu nic się nie stanie.

Nie mów już nic... przestaje słuchać Twych słów 
popatrz, noc łączy się z dniem, jaka z nich od zarania para
I Oni do siebie nie mówią nic i tak jak dawniej znów
Przesuwają się tylko... wskazówki zegara.

Nie mów już nic...
 


 

Henryk Longin Rogowski.

 

Komentarze (0)
Ojczyzna
 Oceń wpis
   

OJCZYZNA ...

Piękne tu pola i drogi przy nich piękne,
porośnięte po obu stronach drzewami.
To ziemia Polską zwana,
słynąca ze zbóż na tych polach.
Kiedyś powstania rozrzucały ich po świecie,
i nie te pola i drogi przyszło Im oglądać,
a krew na bagnecie.
By dowiedzieć się, czyja jest to ziemia,
czyja jest Polska...
Ale nim mogli się dowiedzieć,
przychodziły obce wojska,
które zabór chciały czynić.
I dlatego, gdyby nie poszli się bić,
to potomni mogliby Ich winić...
Więc poszli , mając karabiny za druhy,
poszli, by być w zgodzie z sumieniem.
I padali, jak te okruchy,
na ustach z takim westchnieniem...
Za Polskę...

Później przychodziły dni, w których trzeba było oręż,
na myśli zamienić.
Trzeba było budować swój dom od podstaw,
by nie niewolą, a wolnością się mienić.
Lecz krótkie te chwile wolności,
które w tym kraju goszczą.
I dlatego, taka szczera żałość pozostaje.
Dlaczego nam, jako Narodowi.
Na tak krótko, to się udaje.
Dlaczego wolni jesteśmy,
krótkimi chwilami?
Dlaczego ?
Gdy myślimy, nareszcie -
Ona,ta wolność, jest już za nami.
I znów musimy czekać,
mając nadzieję...
 

Henryk Longin Rogowski.

 

Komentarze (0)
Dzień Niepodległości - Katyń
 Oceń wpis
   

 

Kiedy ci synku, o Katyniu
całą prawdę obnażę
będziesz moimi słowami otwierał
 polskie na wschodzie cmentarze.

Kryjące się w lasach krzyże i mogiły
usłyszysz krzyki, co im towarzyszyły, nie z buty
będziesz chciał przekląć wrogie nam siły
zrozumiesz pogardę dla ludzi i naszych pokuty.

Kiedy ci synku powiem, to co skryte
jakie Oni doznali blizny
ułożysz sobie sam z tych liter
miłość do jedynej swej Ojczyzny.

Kiedy ci synku, o Katyniu
całą prawdę pokaże
będziesz zawsze pamiętał,
gdzie są nasze blizny - 
  tam, gdzie na wschodzie polskie cmentarze.

Henryk Longin Rogowski.



 

Komentarze (0)
Uwaga!
 Oceń wpis
   

Na mojej stronie internetowej : http://powiesci-historyczne.blog.onet.pl  piszę powieść p.t. Kręte Drogi. Życzę przyjemnego czytania i wielu wrażeń... autor.

Strony z moją poezją : wpisz w obojetnie jaką przeglądarkę  moje nazwisko.

Henryk (Longin) Rogowski

Pozdrawiam pięknie....

 

 

Komentarze (0)
Informacja
 Oceń wpis
   
link - Wiersze - moje myśli, to strona uczestnicząca w konkursie POEZJI.
Komentarze (0)
Nieskończoność
 Oceń wpis
   
 Kocham bez pamięci
W rozgorzałe niebo wznoszę oczy
Kocham jak długo promyk nadziei świeci
I myślę o tobie wraz z nadejściem nocy.

Uśmiech twój zniewala  mnie tak
Jak zniewala swym widokiem konwalii kwiat
Z lasu, z ogrodu, z polany
Gdy budzi się do życia, nieśmiały, rozespany.

Jest w nim piękno, jak i w oczach twoich błyska ono
Są w nich biele, a w oczach brązy w nieskończoność
Że mógłbym patrzeć w nie już od świtu samego
Więc, dlaczego nie jesteś tylko moja?
Pytam Ciebie -
Dlaczego?
Komentarze (5)
Moja druga pasja - poezja
 Oceń wpis
   
Wieczna młodość

Jestem smutny, zima ku nam kroczy
Usta nie umieją nic wyszeptać
Może nigdzie niczego nie ma
Tylko ziemię okryje puch biały
i nadejdzie rozpacz niema?

Więc czemu wrażliwość  moja się odzywa
Z szerokiej głębiny zadumania
Jesteś dla mnie, z sercem dla mnie na dłoni
za oknem puszysty śnieg i para białych koni
czy nikt pragnień  naszych nie dogoni?

Para białych koni
Czy to one powiozą nas w czas wiecznej młodości?
Czy to one powiozą nas w krainę kwieciem usłaną?
Nie wiem ja
Nie wiesz ty
Ale konie białe stoją i czekają...


Komentarze (2)
Proza - moja pierwsza pasja... Powieść Burzliwe Lata
 Oceń wpis
   



Powieść wydana Strona Sztuki

 

 

Komentarze


 

 
Autor: Janina Chlebowska data: 27-08-2007
treść: Przedstawiam Państwu wypowiedzi czytelników, bo myślę że tę książkę należy reklamować ze względu na styl pisania i naszą historię... Rzeczpospolitej.


http://www.gory.pl/index.php?mod=ksiazki&ac=show&idm=22-52k

Autor: Henryk Rogowski
literat4@op.pl
Tytuł: Burzliwe lata
Wydawnictwo: DSP Publishing - Chicago


Polecam książkę, ponieważ:


Polecam tę książkę, bo dawno nie czytałam tak ciekawej historii. Chyba już nikt tak nie pisze
dzisiaj.

Książkę polecił: Michalina


Przeczytala ja moja rodzina z przyjemnoscia i wlasnie takich ksiazek potrzebujemy, my ludzie
mieszkajacy z dala od kraju. Pozdrawiam autora.

Książkę polecił: Monika


Jest to wspaniała książka wspominająca dawne lata. (już pewnie zapomniane przez pisarzy)

Książkę polecił: Cycylia


Jest to wspaniała powieść, jakiej dawno nie czytałam. Dobrze, że autor sięgnął do tamtych lat,
jakby już zapomnianych.

Książkę polecił: Ewa


Jest to ksiazka, jakich mało sie spotyka, jesli chodzi o tersc i styl pisania.
Yasimina G. NY


Książkę polecił: dorothy

Jest bardzo interesująca i ciekawa. Można ją nabyć przez internet wpisując Amazon.com.


Książkę polecił: Mariusz

Jest już również dostępna już w Polsce, EMPiK i w księgarni PEGAZ - Aleksandrów/Łódzki
rodzinne miasto pisarza, jak również w księgarni Golden Bookstore... Przesyłam pozdrowienia.


 


Książkę polecił: Mariusz

Burzliwe Lata tom II, jest to przepiękna powieść, którą przeczytałem z wielką ciekawością.
To autor dał mi ją do
przeczytania i zachodzę w głowę, że nikt nie podejmuje sie wydać tej
książki w Polsce ( a może nie wie o niej). Ta powieść powinna się ukazać, bo myślę, że jest lepiej
napisana od wielkiego mistrza, jakim był Sienkiewicz, a tyczy czasów króla Jagiełły, czasów, jakże intrygujących w historii Polaków.
 


Słowo od autora: Dziękuję moim wiernym czytelnikom, za pochlebne opinie...

KRĘTE DROGI - jest to książka bardzo ciekawa, z czasów panowania w Polsce Jana Kazimierza. Mam recenzję, że jest ona napisana pięknie, ponieważ jestem również poetą, co znacznie ułatwia mi opisywanie bitew, opisywanie przygód moich bohaterów i opisywanie zdarzeń historycznych. Książkę tą napisałem, by spełnić swe marzenia z lat dziecięcych, kiedy to chciałem napisać taką książkę, by dorównać słowem Henrykowi Sienkiewiczowi.
Bardzo chciałbym, aby czytelnicy mogli ją przeczytać, dlatego proszę wydawców, odezwijcie się, bo myślę, że warto.

Henryk L. Rogowski - autor.


Książkę polecił: Michalina [ Michal@yahoo.com ]
2006.09.30


Dodaj komentarz
Komentarze
Umieścił: Berna, 2007.08.05 08:14:46

Istotnie, książka interesująca... polecam.


Umieścił: Marianna, 2006.12.26 17:06:45

Macie rację, to niesamowita powieść. Ciekawam co będzie dalej, bo I tom książki kończy się
ciekawie.


Umieścił: Monika, 2006.10.05 14:00:57

Rzeczywiście, książka robi wielkie wrażenie i niesłychanie działa na wyobraźanię.
Pozdrawiam Cie Michalinko.

 
 
 

Książkę polecił: Michał Kędzierski data: 06-11-2006 treść: Jest to wspaniała książka, ponieważ autor pisze ją barwnie i niezwykle obrazowo. Jest to książka godna uwagi.
 






Dziękuję czytelnikom, którzy już ocenili moją powieść -
autor...

 

 



 

Komentarze (2)
Oto co napisałem na zakończenie I tomu PRAWDA i PRAWDA
 Oceń wpis
   


Posłowie.

Walczyłeś zaciekle Polaku za wolność, za kraj,
by była w nim normalność, taka jak się marzy.
Więc teraz ją masz i serce w to daj,
byś mógł żyć, chować dzieci z radością na twarzy.
Idą te lata i z nimi obawy,
czy podołasz narodzie i co wywalczyłeś nie spłonie.
Czy będziesz skory do pracy i zabawy,
czy też oprzesz głowę na zwiotczałe dłonie.
Bo te czasy przed tobą, to znów walka o byt i przetrwanie
Mówię to cicho i wierzę, że nowy kraj, nowa Polska powstanie...


  Prawa autorskie – Henryk Longin  Rogowski.

Książka wydana Strona Sztuki

Komentarze (3)
FRAGMENTY (mojej czwartej powieści)
 Oceń wpis
   

Henryk Longin Rogowski

Prawda i Prawda

Tom I

1980 - 1990 rok


Rozdział I


Gdańsk, miasto gdzie się urodziłem. Tu uczyłem się do końca sierpnia 1980 roku, roku w którym działo się wiele, roku który wielu ludzi postawił na piedestale, a innych w beznadziejnej sytuacji, jeszcze innych w więzieniach, lub grobach mimo ich młodego wieku, a jeszcze inni żyli i przeciwstawiali się rzeczywistości brutalnej i niechcianej. W roku 1980 pisaliśmy z kolegami maturę i nieświadomi czasów, które miały nadejść snuliśmy marzenia, podczas naszego ostatniego spotkania. Byliśmy u mego kolegi Tomka, którego ojciec był adwokatem niezmiernie zajętym w tych czasach, z czego Tomek nawet był rad. Pamiętam jak dziś, było nas wtedy dwunastu. Dwunastu ludzi młodych, energicznych i pełnych planów na życie, pasji, i chęci do pracy. Wtedy to Rysiek, Marcin, Andrzej i Tomek przekonywali nas, by nadal się uczyć. Ale ja miałem inne plany, takie by jechać do stolicy, znaleść pracę i wreszcie zarabiać, oraz odkładać na przyszły dom i rodzinę, którą w przyszłości chciałem założyć. Te właśnie plany ułatwiała mi ciotka, która wyraziła zgodę, abym u niej zamieszkał. Ciotka była osobą samotną, gdyż wuj zmarł przedwcześnie i ta samotność bardzo jej dokuczała.
Często o tym słyszałem, gdy przyjeżdżała do nas z gościną. Wtedy to ojciec mój, tak do niej mówił.
- Skończy Antek szkołę, to weźmiesz go do siebie. Zobaczysz, że to dobry chłopak i uczynny, to i pomoże ci w życiu.
W Warszawie pracę znajdzie, a ty będziesz miała wreszcie do kogo usta otworzyć. Zobaczysz, zaraz zmieni się twoje życie, tylko nie pozwalaj mu za wiele. Musi on wiedzieć, tak jak i tu w domu, co to karność.
- Dobrze już dobrze - odpowiadała mu ciotka. - Będę o tym pamiętała, przyrzekała ojcu.
I wreszcie przyszedł ten dzień, ale przedtem umówiliśmy się na spotkanie, za dziesięć lat u Tomka w domu. Pierwszy września był tym dniem, w którym mieliśmy się spotkać, a dom Tomka wydawał się nam miejscem najodpowiedniejszym na ziemi. Już wtedy byliśmy ciekawi rozmów o naszych losach, które miały nadejść. A tu i teraz działo się wiele, bo odbywały się wiece, zebrania i marsze uliczne, oraz niekończące się protesty słyszane wszędzie. A później już spakowany przez matkę siedziałem w pociągu jadącym do stolicy. Spieszyli się rodzice z tym wyjazdem, a ja wiedziałem jaka przyczyna ich ponagla, bym pośpiesznie opuścił Gdańsk. Wreszcie pociąg ruszył i serce zabiło mi mocniej.
Jechałem na spotkanie z tym, co miało spotkać mnie w życiu i nie na spotkanie już z marzeniami, lecz z rzeczywistością, która była przede mną.


Komentarze (0)
PAMIĘTNE CHWILE ( fragment trzeciej powieści)
 Oceń wpis
   

Henryk Longin Rogowski

Powieść

Pamiętne chwile

Rozdział I


Był piękny maj, gdy zacząłem pracę, jako czternastoletni chłopak u Państwa Goldman. Pan Goldman miał małą fabryczkę w Łodzi, manufakturę, gdzie wyrabiano przeróżnego rodzaju materiały. Ja zaś zajmowałem się ogrodem państwa Goldman i cieszyłem się bardzo z tej pracy, bowiem w domu naszym była bieda, gdyż ojciec odszedł od nas, a matka podupadała na zdrowiu. Już na drugi dzień w ogrodzie spotkałem Ritę, córkę państwa Goldman i to ona podeszła do mnie – pytając.
- Ojciec cię zatrudnił u nas?
- Tak – odpowiedziałem.
- To jestem bardzo rada, bo podobasz mi się – powiedziała z lekkim wstydem, który dostrzegłem na jej twarzy.
- I ty mi się podobasz - odpowiedziałem natychmiast i mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi.
- I ja mam taką nadzieję – powiedziała i pobiegła do pałacyku, który stał w końcu ogrodu.
- Ładna dziewczyna – pomyślałem sobie, lecz nawet w myślach nie wierzyłam w to, że ja biedny chłopak mogę często rozmawiać z Ritą.
W domu państwa Goldman pracowało więcej osób ze służby, którzy polubili mnie i często w kuchni dostawałem smakowite jedzenie, które ukratkiem pakowałem, by zanieść chorej matce. Martwiłem się o nią, a ona często mi mówiła.
- Synku, jak ci tam jest, czy nie za ciężka to praca dla ciebie?
- Nie mamo - odpowiadałem, lubię ten dom i atmosferę w nim, lecz ni słowem nie wspominałem o Ricie.
I tak mijały lata, lata jakże urocze dla mnie, gdyż zaprzyjaźniłem się z Ritą. A później przyszedł ten nieszczęsny wrzesień i miasto Łódź zamieniło się w Lidsmanstat. Straciłem pracę, bo Państwo Goldmanowie pośpiesznie opuścili dom, zabierając ze sobą Ritę.
- Może się jeszcze spotkamy Wiktorze – rzekła do mnie na pożegnanie.
- Mam taką nadzieję, choć wiedziałem, że będzie to trudne, ale tak powiedziałem, bo cóż innego mogłem powiedzieć.
Później widywałem żołnierzy niemieckich na ulicach miasta i znów bieda zawitała do naszego domu. Pewnego razu, późnym wieczorem, ktoś zastukał do naszych drzwi. Otworzyłem je i stanąłem blady ze zdziwienia. Przede mną stała Rita z tobołkiem na plecach. Miała łzy w oczach.
- Co się stało? – spytałem.
- Mamę i tatę wywieźli. Przyszli nocą i pognali ich do auta, a mnie się udało cudem uniknąć aresztowania. Nie wiedziałam co począć, ale pomyślałam sobie, że tylko ty Wiktorze możesz mi pomóc.
- Pewnie, że ci pomogę, choć ciężko mamy w domu.
- Ja wiem, gdzie tato ukrył przed wyjazdem naszym wszystkie kosztowności w ogrodzie, więc możemy z nich korzystać, tylko trzeba to prędko zabrać.
- Ale z tego co wiem, teraz w waszym domu stacjonują żołnierze Wehrmachtu, więc nie będzie to łatwe.
- Musimy coś zrobić Wiktorze, by ratować mamę i tatę, lecz jak tego dokonać, nie wiem.

Książka Wydana  Strona Sztuki

 

 

 

 

Komentarze (2)
Burzliwe Lata (fragment)
 Oceń wpis
   

( fragment )

Pogładził ją ręką po włosach i tak w jechali w milczeniu. Zapadła noc, więc Zembrzuski nakazał zsiąść z koni, warty wystawić i odpoczywać. Cisza po chwili zapanowała w obozie, a w dali ozwał się głos puszczyka.
- To nasi zwałują się - pomyślał Zembrzuski.
Wyczerpani jazdą posnęli. Noc jak zwykle szybko i spokojnie minęła. Rankiem Zembrzuski wysłał jednego z wojów od Dokutowicza do tych, którzy zostali na skraju lasu, opodal zamku.
- Jedź do nich i z nimi ostań. Drogi tu znasz, boś stąd, a gdyby coś się działo dajcie znać.
Po chwili już śladu po nim nie było, bowiem znał na pamięć te drogi i przejścia w lesie. Pilnowali tu zawsze, odkąd Krzyżacy na tę ziemię przybyli. Nigdy im nie dowierzali. Teraz dojechał na skraj lasu.
- Nie ma nikogo z naszych - pomyślał.

Dopiero, gdy tamci dali mu znak, dostrzegł, że byli dobrze ukryci.
- Komendant przysyła mnie do was - zagadał.
- Ukryj się w tej kupie gałęzi.
Po chwili nastała cisza, ale również i taka cisza panowała na drodze biegnącej od zamku krzyżackiego. Jedynie, gdy słońce wysoko już stało, zobaczyli wóz jadący drogą. Jechał traktem od zamku. Było widać dwóch ludzi. Jeden szedł obok wozu, drugi zaś siedział na wozie. Ten, który szedł widać było, że wypatruje kogoś w oddali. Nagle zawrócił wozem i zmierzał wprost pod bramę zamku. Kilka par oczu patrzyło na nich ze zdziwieniem. Dość długo stał wóz, nim brama została otwarta, by wtoczyć się na podwórzec zamkowy.
- To z pewnością kupcy, ale dlaczego minęli zamek, by później wrócić do niego? - zagadał jeden z ludzi zalegających przy drodze.
- Nie zaprzątaj sobie waść tym głowy - rzekł ten od Dokutowicza. - Mamy pilnować Krzyżaków.
Na raz brama znów się rozwarła i z zamku wyjechało dwóch zakonnych.


Komentarze (0)
KRĘTE DROGI
 Oceń wpis
   
 



Rozdział XI




Wreszcie przyszedł oczekiwany dzień, w którym książę elektor Fryderyk Willhelm po zawarciu traktatów wawelsko - bydgoskich zgodził się odstąpić. Na tą wieść radość przyszła, choć trzeba było oddać Prusy Książęce i dać w lenno Lębork i Bytów, ale było to radosne, że siły przeciwne uszczuplone były znacznie i straciły na sile. Król zadowolony z wyniku rokowań i takiego obrotu sprawy, prowadził rozmowy z wielmożami, co do dalszych starań o wolną Rzeczpospolitą. Michała na jego prośbę wysłał do Połańca, jeno w rozmowie powiedział.
- Twój to był pomysł, aby z księciem elektorem paktować. Widzisz, wielmożom trudniej oddać ziemię, niźli mój tron. Tak z rozmów z nimi wynika.
Michał słuchał nie przerywając wywodów króla, a ten ciągnął swym cichym głosem dalej.
- Nie oni siedzą na tym tronie, tedy o niego nie dbają należycie. Co innego ty, wojsko moje, Czarnecki. W was mam oparcie i chwała Bogu za to. A tobie nie złoto winienem, bo było ono nie potrzebne na szczęście, by elektor przeszedł na naszą stronę. Ale winienem ci nie mniej, niźli ono warte, bo wiem, że oddałbyś je za mnie i Rzeczpospolitą. Mówże, co cię ciągnie do Połańca.
Michał opowiedział królowi o ciotce i o Annie, i o wszystkim, co wydarzyło się w Połańcu. Król słuchał w skupieniu, a kiedy Michał skończył, podniósł głowę do góry i rzekł.
- Widzę, że nie tylko umiesz na wojnach wygrywać, nie tylko na wojnach umiesz jednoczyc sobie ludzi, którzy cię miłują.
- Wasza Wysokość nie zauważył, że jedną bitwę przegrałem.
- Zauważyłem, ale na tą bitwę nie miałeś wpływu, choć gdybyś się solidnie do niej przygotował, ambicję przełamał, to i ją mógłbyś wygrać.
- Nie, Wasza Wysokość, bo wtedy byłem nikim, podrzutkiem ze stepów, jeno uroda mi w życiu dopisała i to jej zawdzięczam, że choć krótko byłem z Anną, byłem wtedy szczęśliwy, za bardzo szczęśliwy.
- Chcesz, abym ją uwolnił? - Mam dług u ciebie nie mały. Pamiętam o tym i myślę, jakby go spłacić, ku twemu zadowoleniu.
- Wasza Wysokość, nie mogę jej wybaczyć. Połaniec mój w darze za serce, jak to określiła ciotka Anny, ale ona poniżyła mnie i upokorzyła. Poniżyła mnie, bo byłem i jestem człowiekiem nie z rodu znamienitego, jak ona. I choć nie mogę jej wybaczyć, rozumiem jej postępowanie, boć młodą była i nadal jest i brak jej wiedzy o życiu, o jego wartościach.
Król słuchał w skupieniu, podparłwszy głowę ręką, ale gdy Michał skończył długo tej głowy nie unosił, zdawało się tak, jaby zasnął.
Wreszcie - powiedział.
- Mów dalej, lubię cię słuchać, bo i jest czego, a mądre słowa mówisz. Mogą ci nie jedni zazdrościć tej wiary w życie, tego zrozumienia dla innych i dbałość o nich więkaszą, niźli o siebie i swoje interesy. Powiesz słowem, a każę ją uwolnić, boć przecież powiedziałeś, że nie możesz jej wybaczyć tylko tego, co dla ciebie uczyniła.
- Wasza Wysokość, jak zwykle mnie zrozumiał. Nie mogę jej wybaczyc i być z nią, lecz mogę ją zrozumieć. Jednak chciałbym, by wiedziała, że to ja wstawiłem się za nią Najjaśniejszy Panie, i za me zasługi nie dobra żem wybrał, jeno jej wolność.
Król znów miał głowę podpartą i długo jej nie podnosił, a wreszcie podniósł ją i rzekł.
- Chcesz sam to zrobić i jechać z mym listem?
- Nie, Wasza Wysokość. Pojadę teraz do Połańca, by zobaczyć, jak zarządzają majątkiem i czy rad nie potrzebują. Ciągnie mnie tam, Wasza Wysokość, przed grobami stanąć tych, do których dworek w Połańcu należał i przed grobami wszystkich, którzy tam pomarli, lub zginęli.
- Tedy jedź, a ja każę Annę Piekutowicz przed sobą postawić, bym mógł sam osobiście jej to oznajmić, komu zawdzięcza wolność i opuszczenie twierdzy lubaczowskiej. Gdy usłyszy te słowa, wiele zrozumie, bo i wiele przeszła, a i lat jej przybyło i rozważań w odosobnieniu. Na pewno zrozumie o wiele więcej pułkowniku, niż gdyby siedziała nadal w baszcie karę odbywając, a wina jej, choć niebagatelna, będzie darowana z twojego i tylko twojego poręczenia. I to jej powiem osobiście.

  Pozdrawiam serdecznie - autor Henryk Longin Rogowski


   Powieść wydana
Strona Sztuki













 


Komentarze (0)
Księdzu Serwikowi z Parzęczewa
 Oceń wpis
   
Wiem, ile księże musiałeś się natrudzić,
by wydobyć z historii te wspaniałości.
Tego czytając nie można się nudzić,
tylko myśleć dla ciebie księże o wielkiej wdzięczności.

O wielkiej wdzięczności za twą wytrwałość, Boga i świątyni umiłowanie,
choć to przecież nie pierwsza twa w niej posługa.
Bo gdy przyjdzie policzyć tych świątyń, na pięciu się stanie,
i oby w tej, służba dla Boga, była dla księdza nadzwyczaj długa.

Bom widział, jak ją umiłowałeś, czynem i słowami,
bom jako pisarz i poeta, wyczulony na to ponad miarę.
Wysłuchałem w twych opowieściach, to co pozostało za nami,
i do tych historii, chciałbym dopisać moich wierszy parę.

Może, kiedyś ktoś przeczyta, żem księdzu życzliwy,
a i Matka Boża księdzu pomoże, bo jest ksiądz gorliwy...

Drugi wiersz - przesłanie.

Cudownego księdza macie parafianie,
gdyż od dziecka pragnął Bogu służyć.
Dbajcie o swój kościół, bo cóż to się stanie,
Gdyby przybył ktoś i chciał go zburzyć.

Tak jak kiedyś w historii, wojny i pożogi,
szli najeźdcy, by Polskę zdławić.
I gdy stawali w wasze Boże progi,
było widać w ich oczach wielką nienawiść.

Brońmy się przed tym z pomocą Boga,
dbajmy o kościoły, bo to nasza ostoja i ostanie.
By w życiu naszym omijała nas trwoga,
bo jeśli tak nie uczynimy - cóż z nas pozostanie...

Ponieważ ksiądz z takim umiłowaniem pisze o kościołach swego dzieciństawa, gdzie służył, napisałem i o tych kościołach, czym sprawiłem ogromną radość księdzu.

Kościoły w Spale i Inowłodzu, jakże piękne są widokiem,
choć oba inne, gdy spojrzeć na nie.
Ten pierwszy, gdy patrzymy na niego wzrokiem,
budzi w nas poprostu osłupienie.

Wyciosany on z drewna przez czas zczerniałego,
wewnątrz ołtarz ogromny, ale dreszcz przenikał.
Bo, kiedyś w nim byłem i pytałem siebie - dlaczego?
I już wiedziałem, że to Bóg mnie swym ramieniem dotykał.

Czułem to wyraźnie, tę Bożą dłoń stroskaną,
i te wspomnienia w mym sercu na zawsze pozostaną.


A ten w Inowłodzu, ten na potężnej górze,
stoi niczym anioł, śpiewający w chórze.
Gdym był i stał u stóp jego,
dreszcz mnie przenikał, niewiedzieć dlaczego.

Dopiero, gdy w środku klęczałem przed Bogiem,
zobaczyłem kościelnego, który stał za progiem.
I znakiem krzyża mnie pozdrowił, jako przybysza,
a w moim sercu powstała jakaś dziwna cisza.

Bóg przede mną, za mną kościelny -
i piękny ranek, ranek niedzielny...

Księdzu Jerzemu Serwikowi z wyrazami szacunku -


H.L.Rogowski.



Komentarze (0)
Miłe wspomnienia
 Oceń wpis
   




Miałem możność spotkać się z wspaniałym człowiekiem, jakim jest bez wątpienia ks. Serwik, proboszcz parzęczewskiego kościoła. Ks. nosił się z zamiarem napisania książki " W cieniu parzęczewskiej Golgoty ". Tłumaczenia dawnych napisów z łaciny dokonał biskup Pękalski z łódzkiej archidiecezji. Ks. opowiadał mi o wizji swej książki i pytał, pokazał mi stare zapiski z dziejów kościoła, a kiedy powstała, dał mi jeden z pierwszych egzemplarzy z dedykacją - Panu Henrykowi Rogowskiemu z Aleksandrowa, z wyrazami szacunku i najpiękniejszymi życzeniami, ofiaruje - Ks. Jerzy Serwik. Parzęczew, dn.25.09.2003 r.. W zamian za to napisałem kilka wierszy dla i o księdzu, ponieważ jak wspomniałem, to wspaniały człowiek, o którym by dużo mówić i pisać.


Komentarze (1)
Mój dar
 Oceń wpis
   

23 października 2006

Komentarze (4)
Jeden z wierszy napisanych mojemu tacie
 Oceń wpis
   
Jak przez mgłę pamiętam twoją twarz ojcze
i jak przez mgłę pamiętam twoje słowa.
No i co tam, jak uczysz się chłopcze
tak przeważnie zaczynała się nasza rozmowa.

Mówiłeś ucz się tak jak twój starszy brat
będziesz kimś, dawałeś mi rady swoje.
Byś mógł iść z wiarą w ten podły świat
byś mógł odpychać wpadki i znoje.

Jam zaś od dziecka miał duszę poety
dużo fantazji, moc wiedzenia świata.
Dlatego nie posłuchałem ciebie niestety
i nie poszedłem w ślady profesora, brata.

A wiesz, że teraz nie żałuję tego -
nie żałuję, bo gdy szczęście i Bóg mi dopiszą -
będziesz wiedział tato dlaczego.

Twój syn, teraz już pisarz i poeta.






Komentarze (2)
O mnie
hrabia
Kliknij na zdjęcie.
Najnowsze wpisy
2012-11-15 12:56 Rocznica śmierci Henryka Sienkiewicza
2011-01-13 08:18 Recenzja
2010-12-08 18:57 Targi Książki W-wa 2010
2010-11-10 08:41 Rocznica śmierci
2010-09-27 10:53 Informacja o moich książkach i...
Najnowsze komentarze
2012-11-15 13:17
hrabia1:
Nieskończoność
Teraz wszystkie książki można poczytyać i nabyć, również na stronie: http://wydaje.pl/u/literat4
2010-09-27 11:24
hrabia1:
Jeden z wierszy napisanych mojemu tacie
miło mi ogromnie..... pozdrawiam...
2010-09-27 11:11
hrabia1:
Proza - moja pierwsza pasja... Powieść Burzliwe Lata
Serdecznie dziękuję i pozdrawiam pięknie.
Archiwum
Rok 2012
Rok 2011
Rok 2010
Rok 2009
Rok 2008
Rok 2007